Coraz trudniejsza sytuacja w objętym strajkiem Szpitalu Klinicznym numer 4 w Lublinie. W czwartek protestowało ponad 150 pielęgniarek i położnych, a 60 nadal przebywa na zwolnieniach lekarskich. W każdej chwili może rozpocząć się ewakuacja pacjentów. Kolejne rozmowy pielęgniarek z dyrekcją nie przyniosły żadnego efektu.

Wielkie wyczekiwanie i niepokój. Zwłaszcza wśród rodzin pacjentów, którzy w każdej chwili mogą być ewakuowani do innych szpitali. Jak informuje dyrekcja PSK 4, wszystkie procedury związane z ewakuacją pacjentów zostały już uruchomione.

Ewakuacja to ostateczność, ale coraz bardziej realna. W czwartym dniu strajku w PSK 4, w proteście bierze udział 150 pielęgniarek, a 60 nadal przebywa na zwolnieniach lekarskich. Blisko 200 pielęgniarek czekało na szpitalnych korytarzach, na efekt ponad godzinnych rozmów z dyrekcją. Przełomu znów nie ma.

Tyle, że jak zaznaczają pielęgniarki, które domagają się podwyżek płac o 1500 złotych brutto, wielkich ustępstw z ich strony nie będzie.

Trwający w PSK 4, spór zbiorowy próbuje załagodzić Federacja Związków Zawodowych. Tymczasem najtrudniejsza sytuacja kadrowa jest na trakcie porodowym i ortopedii. Jeżeli dojdzie do ewakuacji, to w pierwszej kolejności właśnie na tych oddziałach.

Szpitale podległe marszałkowi województwa lubelskiego są gotowe przejąć około 300 pacjentów z PSK 4. Pacjenci mogą być także przewożeni do szpitali w Chełmie i w Białej Podlaskiej.