Pułkownik Andrzej Kiszka ps. "Dąb" cudem uratował się z obławy, ukrywał się w ziemiankach wśród bagien w okolicach Biłgoraja do grudnia 1961 roku. Więziony w strzelcach Opolskich i Potulicach, wyszedł z więzienia w 1971 roku. Nie powrócił już naszego regionu, nowe życie zmuszony był układać sobie na Ziemiach Odzyskanych. Pułkownik Andrzej Kiszka zmarł rok temu, a teraz dzięki zbiórce publicznej „Przywracamy pamięć o Żołnierzach Wyklętych”, na miejscu jego wiecznego spoczynku stanął pomnik nagrobny.

Pułkownik Andrzej Kiszka swoje życie poświęcił walce o wolną i suwerenną Polskę. Walczył w szeregach Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

Na uroczystości tłumnie zjawili się bliscy i przyjaciele, bo - jak mówią - na zawsze zapisał się w ich pamięci. Wielu z nich, utrzymywało z rodziną pułkownika jak i nim samym bardzo bliskie kontakty.

Za swoją niezłomną postawę został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Po latach płk Kiszka odzyskuje dobre imię. Odszedł rok temu - w wieku 96 lat.