Dokładnie 76 lat temu Związek Walki Zbrojnej przekształcił się w Armię Krajową. W szczytowym okresie w jej szeregach walczyło około 390 tysięcy żołnierzy. Dziś w miejscach związanych z działalnością AK w całym kraju zapłonęły znicze. W Lublinie centralne uroczystości odbyły się na placu Litewskim przy płycie Pomnika Nieznanego Żołnierza.

Skromnie, ale z wojskowym ceremoniałem. Tak wyglądały uroczystości związane z 76. rocznicą powstania Armii Krajowej. O tych, którzy postanowili przeciwstawić się niemieckim okupantom, pamiętali m.in. żołnierze z 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

O żołnierzach Armii Krajowej pamiętali dziś także członkowie i sympatycy ruchu Kukiz'15.

Kiedy w 1939 roku armia polska została rozbita wielu z jej żołnierzy rozpoczęło działalność konspiracyjną. Jeszcze we wrześniu 1939 roku powołano pierwszą organizację mającą na celu walkę z Niemcami - Służbę Zwycięstwu Polsce. Z czasem przekształciła się ona w Związek Walki Zbrojnej, a 14 lutego 1942 roku w Armię Krajową - największą i najlepiej zorganizowaną armię podziemną w okupowanej Europie.

Po wojnie wielu żołnierzy dotknęły stalinowskie represje. Zwłaszcza tych, którzy mieli odwagę upominać się o niepodległą Polskę bez radzieckiej dominacji. Byli prześladowani, torturowani i mordowani w komunistycznych katowniach NKWD i UB.

Dziś w Józefowie na Zamojszczyźnie pożegnano jednego z ostatnich żołnierzy AK - walczył w bitwie pod Osuchami. Jan Buczek był jednym z tych, którzy cudem ocaleli. Po wojnie pomagał szukać ciał swoich towarzyszy, by pochować je w wojskowych mogiłach. Niestety, do tej pory los wielu żołnierzy podziemia niepodległościowego pozostaje nieznany.