To były skoki stulecia - i nie chodzi o występy Kamila Stocha na Turnieju Czterech Skoczni. Mieszkanka gminy Wohyń ukradła ze sklepu... stojak ze zdrapkami. Nie zdążyła sprawdzić, czy wygrała. Z kolei mieszkaniec Karczmisk okradł sąsiada, a później... własny garaż, by zmylić policjantów. Jednak oba plany całkowicie legły w gruzach.

Mega pensja, dwadzieścia szans na wygraną, zgarnij 36 tysięcy złotych! Taka wizja może skusić, bo zamiast pracować wystarczy chwilę podrapać. Tak też postanowiła zrobić 28-letnia mieszkanka gminy Wohyń. Za zdrapki zapomniała tylko zapłacić.

Na innych nie oglądał się za to 33-letni mieszkaniec Karczmisk. Najpierw okradł sąsiada. Z budynku gospodarczego zabrał elektronarzędzia za 1,2 tys. zł, a że źle patrzyło mu z oczu - szybko odwiedzili go policjanci.

Królowej zdrapek grozi do pięciu lat pozbawienia wolności. Miłośnik elektronarzędzi za kratami może spędzić nawet 10 lat.