Trwa akcja protestacyjna w COZL. Trzy związki zawodowe, działające w szpitalu uważają, że placówka chyli się ku upadkowi przez nieumiejętne zarządzanie. Domagają się dymisji dyrektora i powrotu na to stanowisko prof. Elżbiety Starosławskiej. Głos w sprawie zabrał w środę zarząd Regionu Środkowo-Wschodniego "Solidarność". Strony sporu wciąż czekają na mediatora, a strajk wisi w powietrzu.

Związkowcy nie wierzą w skuteczność działań naprawczych, podjętych przez dyrekcję Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej. Dyrektora oskarżają o brak kompetencji. Chodzi o poradnie: dermatologiczną, diabetologiczną i kardiologiczną. Ich zamknięcie to jednak decyzje poprzedniej dyrekcji.

Szpital tylko w tym roku wygenerował 17 mln zł długu, który w sumie sięga już 46 mln zł. Związkowcy przypominają też o trudnych do oszacowania kosztach wstrzymanej rozbudowy. Uważają, że cięcia w płacach wobec blisko 500 pracowników nie uratują szpitala.

Związkowcy wyliczają także kosztowne działania, zlecone firmom zewnętrznym. Wśród nich m.in: plany optymalizacji kosztów, opracowania statystycznie, inwentaryzacja przerwanej rozbudowy czy opracowanie działań naprawczych.

Zdaniem dyrekcji, oddłużenie COZL powinno zakończyć się w ciągu trzech lat. Związkowcy w to nie wierzą. Domagają się powrotu zwolnionej przez marszałka prof. Elżbiety Starosławskiej.

Związkowcy od sześciu tygodni pozostają w sporze zbiorowym z dyrekcją szpitala. Czekają na mediatora i nie wykluczają strajku.